19 marca 2011

Wooow, jak ten czas szybko leci. Nie pomyślałabym, że to aż tyle czasu minęło. Od razu się rozgrzeszę, że tyle czasu mnie nie było - ostatnio prawie wcale nie siadam do komputera, więc na coś takiego jak blog totalnie nie ma czasu. I powiem Wam, jakiego dokonałam odkrycia - da się żyć bez fejsbuka, tumblra, demotów, kwejka, poczty i wszystkiego tego. Czasem to trochę uciążliwe, że dostępu do komputera non-stop nie ma, ale żyć się da.

I nie ma wyjścia, trzeba się bardziej zająć tym życiem "prawdziwym". Szkoła mnie wykańcza, ale się nie dam, nawet matematyce, z której na semestr miałam 1. Czuję, że w tym roku wakacje będą bardzo wyczekiwane, jak tak dalej pójdzie. Mam nadzieję, że ten rok będzie rzeczywiście najcięższy, a potem będzie już nie aż tak źle. Jak już wyjdę na prostą z ocenami, to będzie można
wdrożyć w życie plan czytania książek... aj, zanika ta umiejętność w społeczeństwie.

Nie jest dobrze, ciężko się zorganizować, ciężko się ogarnąć.
Ale jakby nie było, w życiu osobistym w sumie nie najgorzej. W sumie dobrze. W sumie najlepiej od dłuższego czasu. W sumie to mogę być całkiem nawet mocno szczęśliwa. Tylko, że jestem zmęczona. Zbyt zmęczona, żeby mieć siłę odczuwać to szczęście. Ale jak w końcu odpocznę, to będę enjojować. Na całego.

Polecam Wam zespoł Łąki Łan. Sama go jeszcze dokladnie nie ogarnęlam, ale zapowiada się dobrze.

<3

1 komentarz:

waverer pisze...

ciężko tak żyć samymi obowiązkami. ale trudno też bez wszelkich wyrzutów sumienia odpuścić sobie coś ważnego.
liczę, że wyjdziesz na prostą jak najszybciej. :)